Kontakt Adresy i wykazy Ogłoszenia Praca Sprawy A-Z
ZUW Szczecin - Zwiedzanie budynku ZUW - Zwiedzanie gmachu ZUW Szczecin - Wywiady - ZUW w pigułce. Wywiad z Maciejem Biernawskim

ZUW w pigułce. Wywiad z Maciejem Biernawskim

Prywatnie – fan postmodernizmu, zabudowy Luksemburga oraz Darrena Aronofskiego. Zawodowo – pracownik Wydziału Infrastruktury Zachodniopomorskiego Urzędu Wojewódzkiego. Co łączy Salę Makaronów z płaskorzeźbami? Czy praca w urzędzie musi być nudna? O podświetlanym modelu gmachu, pracy architekta i przewodnika opowiada Maciej Biernawski.

Sala Makaronów

 

Magdalena Walendowska: Kończył pan architekturę, teraz jednak pracuje pan w urzędzie. Nigdy nie chciał pan projektować budynków?

Maciej Biernawski: Po studiach zajmowałem się tym przez kilka lat. Była to bardzo ciężka praca, nie dawała mi jednak satysfakcji. Obecnie pracuję w Wydziale Infrastruktury. Nasz zespół zajmuje się sprawami administracji architektoniczno-budowlanej. Interesuje nas wszystko to, co podlega wojewodzie z racji przepisów prawa, m.in. drogi krajowe i wojewódzkie, obszary kolejowe, morskie i tereny zamknięte. Wiele osób uważa, że praca w urzędzie jest nudna i monotonna. Nie zgadzam się z tym. Moja praca jest spokojna, choć czasem, jak wszędzie zdarzają się okresy „gorączki”. W dodatku panuje tutaj świetna atmosfera. Poza tym nie straciłem kontaktu z zawodem. Spotykam się z projektantami, sprawdzam projekty budowlane i jestem na bieżąco z przepisami.

Z okazji obchodów stulecia uruchomiliśmy trzy trasy wycieczkowe. Pan jest jednym z przewodników po urzędzie.

Bardzo podoba mi się to dodatkowe zajęcie. Nasze wycieczki cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Gdy oprowadzam grupę, widzę autentyczne zaciekawienie historią budynku. Istnieją opracowania na temat różnych obiektów Szczecina, budynek urzędu nie był jednak do tej pory dokładnie i szczegółowo opisany. Oprowadzając grupy, możemy opowiedzieć jego historię. Wiele jej elementów dopiero teraz wychodzi na światło dzienne. Najważniejsze jest jednak to, że Urząd Wojewódzki, przestaje być tylko siedzibą władz. Nie jest już miejscem niedostępnym.

Które elementy historii gmachu zaskoczyły pana?

Bardzo dobrze przemyślane powiązanie funkcjonalne części mieszkalnej prezydenta rejencji z częścią główną. Zaskoczyły mnie także podziemia, które nie były wcześniej udostępnione, a zwłaszcza tajemniczy „szacht do Odry” – tunel prowadzący z komory fundamentowej jednej z wież w kierunku rzeki, a dalej... no właśnie. Do końca nie wiadomo gdzie...

Czy architektowi nie jest trudno mówić do laików?

Oprowadzałem różne grupy, jednak najciekawszym doświadczeniem były grupy małych dzieci. Trzeba do nich mówić nieco innym, prostszym językiem. Jednak ich szczera radość i autentyczna ciekawość są niesamowite. Magazyn rzeźb, znajdujący się we wnętrzu jednej z wież, potocznie nazywany przez nas Salą Maszkaronów, dzieci ochrzciły Salą Makaronów. Nadały także imiona manekinom ze schronu. Teraz mamy: Janka, Ziemowita i... Marcina.

ZUW w miniaturze

Pracuje pan nad makietą urzędu. Wygląda ona jednak nieco inaczej niż obecny budynek.

Makieta przedstawia stan urzędu z pierwszych lat po oddaniu do użytkowania. Odtworzyliśmy go z dostępnych materiałów ikonograficznych. Nie wszystko oczywiście udało się ustalić, niektóre elementy to tylko domysły, choć oczywiście oparte na analogiach. Zwraca uwagę inna kolorystyka. Obecnie ściany są znacznie ciemniejsze od tych przedstawionych na modelu. Wynika to oczywiście z faktu starzenia się elewacji. Należy też pamiętać, że materiały modelarskie są inne od tych używanych w rzeczywistości. Trudno z farbki akrylowej i spienionej PCV uzyskać idealny kolor śląskiego piaskowca, którego użyto do budowy budynku. Staram się jednak najbardziej jak to możliwe, zbliżyć do oryginału. Ważny jest efekt końcowy i wrażenie ogólne.

Jak wyglądały prace nad modelem?

Początek prac nad makietą to przede wszystkim przeprowadzenie badań. Materiały zacząłem zbierać jeszcze we wrześniu, byłem m.in. w archiwum państwowym, rozmawiałam z osobami, które zajmują się historią Szczecina. Oglądałem także zdjęcia i rzuty budynku. Posiadamy dokumentację z początku XX wieku, na podstawie której udało się odtworzyć budynek z tamtych lat. Trzeba jednak pamiętać, że nie da się przedstawić wszystkich detali. Makieta wykonana jest w skali 1:100, a jej wymiary to 186-100 centymetrów, wysokość – 70 centymetrów.

Ciekawym elementem makiety są postacie – malutkie ludziki. Skąd pomysł na ich umieszczenie?

Odtwarzając dawny budynek, nie można zapomnieć o tym, co się działo wokół niego, o życiu w tamtych czasach. Na makiecie pokazano zatem zabawne sytuacje, które przyciągają wzrok i uatrakcyjniają całość w nietypowy sposób.

Postacie kobiet, mężczyzn oraz dzieci ubrane są w stroje z epoki. Inne detale to na przykład tablice z dawnymi nazwami ulic, charakterystyczne oznakowanie krawężników na zakrętach czy buda dla psa obok budynku gospodarczego w ogrodzie warzywnym. 

Dodatkową atrakcją jest także oświetlenie makiety.

Podświetlane jest wnętrze budynku, świecą także „gazowe” latarnie przed gmachem. Efekt jest najlepszy, gdy jest ciemno, warto więc obejrzeć model np. podczas zachmurzonego dnia.


Jeden na sto

 

Skąd pańskie zainteresowanie robieniem makiet?

Modelarstwem, choć niekoniecznie architektonicznym, zajmowałem się już w dzieciństwie, zatem nic dziwnego, że i na studiach bardzo mi się to podobało. Zazwyczaj wśród studentów architektury jest tak, że na 100 z nich, 99 nienawidzi robić makiet. I potem zostaje tak w późniejszym życiu zawodowym. Ja byłem tym setnym studentem – udało mi się połączyć pracę z pasją. To podstawa dobrych efektów – lubić to, co się robi.

Jakie makiety wykonywał pan do tej pory?

Mam w swoim dorobku sporo makiet, z czego część stanowią obiekty zabytkowe. Przygotowywałem np. makiety dziesięciu zamków Pomorza Zachodniego na wystawę, która odbyła się kilka lat temu w Polsce oraz w Niemczech. Wykonywałem makiety dla biur projektowych i dla kolegów architektów. Ciekawostką jest 120-metrowy maszt. Mimo małej skali, 1:100, był w całości ażurowy, z odciągami i oświetleniem ostrzegawczym z diod. Wydawało mi się, że to on będzie najtrudniejszym zadaniem, ale szybko sobie z nim poradziłem.

Nigdy nie brakuje panu cierpliwości?

Zawsze chcę osiągnąć jak najlepszy efekt minimalnym nakładem czasu. Oczywiście są dni, kiedy jestem zmęczony. Po nich jednak następują takie, gdy budzę się nocy i nie mogę się doczekać ranka, żeby móc coś zrobić. Praca nad makietą daje wiele możliwości. Gdy znudzi mnie wykonywanie części elewacji z dwudziestoma oknami, zawsze mogę ją na jakiś czas odstawić i zająć się hełmem wieży.


Renesans północny i… bajkowy

 

Jak ocenia pan gmach ZUW z punktu widzenia architekta?

Budynek podobał mi się od zawsze. Jest wpisany do rejestru zabytków, jednak ma dopiero 100 lat. Spośród innych zabytków regionu wyróżnia się położeniem i architekturą. Renesans północny, do którego nawiązuje styl budynku, jest wyjątkowo bogatym i malowniczym stylem architektonicznym. Dopiero przy pracy nad makietą odkryłem wiele smaczków, które umykają w natłoku detali. W bardzo ciekawy sposób rozwiązana jest kwestia połączenia brył, stanowiących poszczególne części budynku. Wynikające z tej struktury wzajemne relacje detali, akcentów i elementów architektonicznych są starannie przemyślane. To porządny warsztat budowlany.

Czym gmach różni się od innych zabytków Szczecina?

W Szczecinie nie ma tego typu obiektów. Pomijając względy stylu, o których wspomniałem przed chwilą, na uwagę zasługuje lokalizacja. Budynek jest doskonale wyeksponowany, stanowi także jeden z elementów całego założenia urbanistycznego, jakim są Wały Chrobrego. Gmach ZUW to kilka rzeczy w jednym miejscu. Jest to m.in. doskonały punkt widokowy. Takiej panoramy miasta nie zobaczy się z żadnego innego miejsca. Mamy także atrakcyjne podziemia.

Czy ma pan swój ulubiony detal bądź miejsce?

Od strony parkingu południowego znajduje się przejście z głównej części budynku urzędu do Agencji Nieruchomości Rolnych. Usytuowany jest tam krużganek, a w narożniku umieszczono bardzo ciekawy detal architektoniczny. Interesujący jest także narożnik północno-wschodni z dwoma wykuszami i ośmioboczną wieżyczką w lewym narożniku szczytu. Rzadko się widzi na terenach Pomorza Zachodniego taką architekturę. Widok jest bajkowy.




Galeria zdjęć:


532.4 kB
1024 x 967 pix

557.3 kB
1024 x 683 pix

626.2 kB
1024 x 726 pix

567.3 kB
1024 x 683 pix

522 kB
1024 x 661 pix

296.4 kB
512 x 768 pix

672.9 kB
1024 x 768 pix

386.3 kB
523 x 768 pix

695.6 kB
1024 x 717 pix

734.8 kB
1024 x 905 pix
cofnij do druku na górę