Kontakt Adresy i wykazy Ogłoszenia Praca Sprawy A-Z
ZUW Szczecin - Centrum prasowe - Aktualności - Poznaj administrację zespoloną – zachodniopomorski wojewódzki inspektor transportu drogowego

2012-11-05

Poznaj administrację zespoloną – zachodniopomorski wojewódzki inspektor transportu drogowego

Jak bezpiecznie przewieźć dziecko ze szpitala do domu? Po co nam fotoradary? Jak wygląda świat w alkogoglach? O mandatach, odblaskach i czasie pracy kierowców opowiada Marek Rupental, zachodniopomorski wojewódzki inspektor transportu drogowego.

Mandat nie tylko od policjanta

 

Magdalena Walendowska: Wiele osób myśli, że Inspekcja Transportu Drogowego robi to samo co Policja Ruchu Drogowego. Czym różnią się wasze działania?

Marek Rupental: Jesteśmy służbą cywilną. Naszymi zadaniami nie są interwencje czy likwidacja skutków wypadków drogowych, ale kontrola ruchu, utrzymywanie konkurencyjności między formami transportowymi oraz dbałość o stan bezpieczeństwa na drogach. W zeszłym roku przejęliśmy także pobór opłat na drogach krajowych oraz odciążyliśmy policję od obowiązku rejestrowania wykroczeń przy pomocy fotoradarów.

 

Czy od inspektora też można dostać mandat?

Oczywiście. Choć wiem, ze mandaty nie są przyjemnym tematem, możemy się pochwalić, że jako pierwsi w Polsce nie wyrywamy ich z bloczka tylko drukujemy w sposób elektroniczny. Dysponujemy programem, który przypisuje kolejny numer mandatu do danego inspektora i jednocześnie zakłada mikrokonto. Za jego pomocą można kontrolować, czy opłata została uiszczona.

 

Czy inspektorzy badają także trzeźwość kierowców?

Prowadzimy trzeźwe poranki, podobne do tych policyjnych – tyle, że na mniejszą skalę. Pokazujemy się tam, gdzie występuje skomasowany ruch transportu drogowego. Jesteśmy przynajmniej raz w miesiącu na terminalu portowym w Świnoujściu. Każdy kierowca, który opuszcza prom jest przez nas kontrolowany. Jeśli więc na tym promie wypił dwa, trzy piwa, których organizm nie zdążył przetrawić, nie dopuścimy go do dalszej jazdy. Niemal każda kontrola drogowa rozpoczyna się od sprawdzenia stanu trzeźwości kierowcy.

 

 

 

Podzielić się opłatkiem

 

Czy inspekcja zajmuje się także fotoradarami?

Tak, zajmuje się tym nasze Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym. Pierwsze fotoradary pojawiły się na naszych drogach pod koniec 2004 i wtedy zajmowała się nimi policja. W ubiegłym roku ten system został przejęty przez nas. Wciąż go unowocześniamy, obecnie jesteśmy w trakcie przetargu na blisko 300 nowych fotoradarów w całym kraju. Będziemy chcieli wykorzystać istniejące już słupy i stworzyć system internetowy, który będzie działał bardzo szybko. Jeśli szczecinianin przekroczy prędkość w czasie wakacji na Południu Polski, po powrocie do domu w skrzynce pocztowej znajdzie swoje zdjęcie. Chodzi o przyspieszenie i unowocześnienie procedur.

 

Czy inspektorzy też zatrzymują przekraczających prędkość kierowców?

Dbałość o stan bezpieczeństwa na drogach przejawia się różnymi formami. Jedną z nich jest radarowy pomiar prędkości przy pomocy ręcznych mierników – Iskra. Ma on przewagę nad innymi urządzeniami, ponieważ jest niewielki i dokonuje pomiaru prędkości z odległości 800 metrów. Kierowca nie widzi więc kontrolera.  

 

Nie są jednak państwo lubiani przez kierowców.

Mam świadomość tego, jak bardzo kierowcy narzekają na aktywność służb kontrolnych. Należy jednak pamiętać o tym, że to one w znacznym stopniu przyczyniają się do poprawy naszego bezpieczeństwa. W latach 2000-2009 w całej Polsce ginęło na drogach rocznie około 5500 osób. Kiedy pojawiła się sieć fotoradarów i straże gminne wykazały się aktywnością, liczba ofiar śmiertelnych zmalała o 1600 w roku 2010 w stosunku do roku poprzedniego! Każdego roku, w wigilijny wieczór, kiedy zasiadam do świątecznego stołu z najbliższymi, przychodzi refleksja, jak minął rok. Myślę o statystykach – zwłaszcza o ofiarach śmiertelnych. Gdy było ich mniej niż w latach poprzednich, odczuwam satysfakcję z mojej działalności zawodowej. Wiem, że gdzieś tam w zaciszach domowych opłatkiem może podzielić się większa liczba osób – tych ocalonych z wypadków.

 

Wiele osób mówi, że fotoradary to zbędny wydatek.

Ktoś, kto ocenia fotoradary tylko przez pryzmat niepotrzebnych kosztów, lub zysków do budżetu patrzy na świat zupełnie innymi kategoriami. Wspomnę tylko, że na przykład w Niemczech w 100 wypadkach giną statystycznie niecałe dwie osoby. W innych krajach Unii Europejskiej wskaźnik ten sięga 4-5 osób zabitych. W Polsce, statystycznie w 100 wypadkach ginie 11 osób. To jest problem, z którym musimy walczyć, a nie z instytucjami pracującymi na rzecz poprawy bezpieczeństwa.

 

Czy w innych krajach fotoradary też wpłynęły na poprawę bezpieczeństwa?

Tak było we Francji. W 2002 roku w całym kraju zginęło blisko 8600 osób. W ciągu czterech lat Francuzi rozbudowali sieć składającą się z dwóch tysięcy fotoradarów. Po czterech latach liczba wypadków spadła o połowę. W naszym kraju było podobnie. W 2009 roku w wypadkach drogowych zginęły 4572 osoby.  W roku 2010 liczba ofiar śmiertelnych spadła do poziomu 3907. To znaczący spadek ofiar śmiertelnych o blisko 1600 osób. Jeden z dziennikarzy telewizyjnych stwierdził kiedyś, że przy rosnącej liczbie fotoradarów, każdy statystyczny kierowca będzie musiał zapłacić 70 zł mandatu. Jeżeli ma to zagwarantować bezpieczeństwo – zapłacę. Nie można patrzeć na problem bezpieczeństwa na drodze z punktu widzenia jednostki i przez pryzmat kilkudziesięciu złotych.

 

Czy to oznacza, że prędkość jest główną przyczyną wypadków?

Prędkość przekłada się na tragedie na miejscu zdarzenia. Im większa prędkość, tym większa tragedia. Kilka dni temu jechałem na miejsce wypadku, w którym motocyklista zderzył się z samochodem i poniósł śmierć na miejscu. Gdyby jechał z dozwoloną prędkością, do pojazdu dojechałby w ciągu 6-7 sekund, a kierowca miałby czas na wykonanie manewrów obronnych. Przekroczenie dozwolonej prędkości przez motocyklistę spowodowało, że skrócił czas dojazdu do tego samochodu do około 2 sekund. Tego nie widać gołym okiem. Ktoś, kto nie zajmuje się tym tematem, nie jest w stanie tego rozsądzić. Prowadziłem kiedyś dużo spotkań z kierowcami, którzy naruszali przepisy ruchu drogowego. Nie przypominam sobie, żebym przez cztery lata usłyszał od któregoś z nich, jaka będzie jego droga hamowania przy określonej prędkości. Kierowcy nie mają takiej wiedzy i często przeceniają własne umiejętności.

 

 

 

Inspektor miss

 

Na swojej stronie internetowej udostępnili państwo numer telefonu, pod który mogą dzwonić rodzice dzieci wyjeżdżających autokarem na wakacje. Podobną rolę pełni także policja?

Przy kontrolach autokarów uzupełniamy się nawzajem. Nie zawsze jednak tak było. Kiedyś na prośbę jednego z rodziców pojechaliśmy na prawobrzeże naszego miasta. Okazało się, że na miejscu był już samochód policyjny, który został wezwany przez innego rodzica. Zaczęliśmy się dublować, bo kompetencje i uprawnienia mamy takie same. Co więcej, po chwili okazało się, że dzieci tym autobusem jadą na… lewobrzeże. Mieli do pokonania trasę krótszą niż autobusy podmiejskie. Obecnie mamy porozumienie z policją, które sprawdza się od kilku lat. Policja powiada nas o prośbach mieszkańców dotyczących kontroli autokarów, a my powiadamiamy policję o takich zgłoszeniach skierowanych do inspekcji. To wyklucza dublowanie.

 

Czy obecnie autokary są sprawniejsze niż kiedyś?

Kiedyś kontrole wyglądały nieco inaczej. W latach 70. z naszego województwa wyjeżdżały rocznie dwa autokary – jeden do NRD, drugi do Bułgarii. To było wydarzenie! Towarzyszyła temu telewizja. Dzisiaj dziennie wyjeżdża 80 autokarów. Skontrolowanie wszystkich jest niemożliwe. Muszę jednak powiedzieć, że autokary są coraz bezpieczniejsze. Jeszcze kilka lat temu podczas takich kontroli co piąty autokar okazywał się niesprawny. Obecnie tylko około 3% kontrolowanych kierowców traci dowody rejestracyjne. Współpracujemy również przy wyjazdach sezonowych ze stacjami diagnostycznymi. Przewoźnik może się tam udać i otrzymać przygotowany przez nas certyfikat. Wówczas policjant lub inspektor może go honorować. Nie ma się co oszukiwać – kontrola w stacji jest bardziej wnikliwa i dokładniejsza niż oko inspektora. My oczywiście sprawdzimy czas pracy kierowcy oraz czy nie nadużywał alkoholu.

 

Co jest więc największym problemem w czasie kontroli kierowców?

Ich czas pracy. W 1985 roku w Europie przetoczyła się fala strajków kierowców, którzy byli zmuszani przez pracodawców do długiej jazdy samochodem. Podczas protestów zostały opracowane przepisy regulujące czas pracy i obowiązują one do dziś. Kierowca może prowadzić pojazd maksymalnie 9 godzin i gwarantuje mu się 11-godzinny odpoczynek dzienny. Jest też ustalony wypoczynek tygodniowy. Niestety, praktyka pokazuje, że 80% nakładanych przez nas kar to właśnie kary za czas pracy. Nie wszyscy chcą się dostosować do przepisów.

 

Podczas akcji Bezpieczny Autokar rozdawane były krokodyle, które wręczała wicemiss świata.  

Faktycznie tak było. Główny Inspektorat Transportu Drogowego ma podpisaną umowę z biurem Miss Polonia na prowadzenie wspólnych działań. Panie, które zajęły liczące się miejsca na podium wychodzą z uśmiechem do kierowców łagodzić obyczaje na drodze. Kierowcy inaczej się zachowują przy inspektorze w mundurze, a inaczej przy atrakcyjnej kobiecie uhonorowanej tytułem piękności. Dla kierowcy jest to dodatkowe wyróżnienie. Może porozmawiać z miss, uścisnąć jej rękę oraz otrzymać od niej prezent. Na pewno na dłużej zapamięta wszystkie uwagi, które chcemy mu przekazać.

 

 

 

Alkogogle i szkoła rodzenia

 

Czy inspekcja prowadzi akcje profilaktyczne?

Osobiście się nimi zajmuję! W ubiegłym roku spotkałem się z ponad 1500 uczniami. Akcja była na tyle udana, że poproszono mnie, żeby ją kontynuować w tym roku. Brały w niej udział osiemnastolatki, które właśnie osiągnęły niezbędny wiek do uzyskania prawa jazdy. Są więc odbiorcą, który już próbował różnych przyjemności – znane mu są papierosy czy alkohol. Podczas spotkań pokazywałem na przykład, w jaki sposób pijany człowiek widzi świat. Dysponujemy alkogoglami, które uczniowie mogą przymierzać. Na początku wywołują one śmiech. Gdy jednak kolejna osoba je nakłada i widzi przesunięty obraz, wszyscy poważnieją i zaczynają odczuwać rangę problemu. Często się zdarza, że trzeźwi licealiści zakładają okulary i stwierdzają: „W życiu nie byłem taki pijany!” . Zapewniam ich wtedy, że na pewno byli w takim stanie. W chwili, kiedy jesteśmy pod wpływem alkoholu, nasz organizm zupełnie inaczej ocenia rzeczywistość. Po prostu godzi się z tym, że coś jest w innym miejscu. Kiedy trzeźwa osoba nakłada alkogogle doskonale widzi, że wszystko jest przesunięte.

 

Czy trafiacie także do młodszych dzieci?

Pojawiamy się również w przedszkolach. Dostaliśmy wsparcie finansowe z Zachodniopomorskiej Wojewódzkiej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Otrzymaliśmy kamizelki, które przekazałem przedszkolom z gminy Dobra. Spotkaniom towarzyszyły pogadanki oraz promowanie elementów odblaskowych. Uważam, że są one szczególnie ważne, zawsze chętnie je rozdaję. W samochodzie zawsze wożę elementy odblaskowe. Kiedy jadę po zmroku i widzę osobę, która się przemieszcza po drodze, zatrzymuję się i daję jej kamizelkę. Świadomość się zmienia. Ludzie odważnie ubierają się w elementy odblaskowe, bo wiedzą, że gwarantuje im to bezpieczeństwo.

 

Czy prowadził pan jakieś nietypowe szkolenia?

Trafiłem kiedyś do szkoły rodzenia w Szczecinie. Przyszli rodzice odczuwali potrzebę porozmawiania z kimś na temat przewozu dziecka – chociażby ze szpitala do domu. Jakie wybrać nosidełko? Jakie są warunki prawidłowego transportu? Pamiętam, że to spotkanie dostarczyło mi wielu emocji – w jednym miejscu spotkać kilkanaście kobiet w ciąży – to nie lada wyzwanie! Zaskoczyła mnie także ciekawość ich mężów, którzy naprawdę byli zainteresowani tematyką. Nie było to wymuszone spotkanie, na które trzeba było przyjść z konieczności. Tu było ogromne zaciekawienie i mnóstwo pytań. Wszystko po to, żeby temu małemu szkrabowi zapewnić maksimum bezpieczeństwa.

 

 

 

Biuro w aucie

 

W jaki sposób zachodniopomorski inspektor transportu drogowego związany jest z wojewodą?

Wojewoda jest moim bezpośrednim przełożonym. To on powołuje wojewódzkiego inspektora na wniosek głównego inspektora transportu drogowego. Wojewoda odpowiada za stan bezpieczeństwa w regionie, a my jesteśmy jedną ze służb, która wykonuje działania w tym zakresie. Inspekcja transportu drogowego powstała na mocy traktatów unijnych związanych z akcesją Polski do Unii Europejskiej. Jednym z warunków przystąpienia Polski do UE było stworzenie służby, która zajmie się uregulowaniem konkurencyjności na rynku przewozów drogowych. Takie inspekcje funkcjonują we wszystkich krajach Unii, a także w innych jak na przykład na Ukrainie. Ostatnio szkolimy także inspektorów z Kazachstanu.

 

Co trzeba zrobić by zostać inspektorem?

Należy mieć ukończone 25 lat i zdać maturę. Oczywiście im większe mamy kwalifikacje, tym większa jest szansa na zatrudnienie. Osoba, która przejdzie pierwszą rekrutację, kierowana jest na badania psychologiczne i lekarskie, a później odbywa półroczny kurs inspektorski. Nie istnieją szkoły, które kształcą w tym zakresie, więc podobnie jak policja radzimy sobie sami. W czasie kursu uczestnicy poznają teorię i praktykę – mają możliwość wyjechać na drogę i zobaczyć, jak wygląda prawdziwa kontrola. Następnie przystępują do egzaminu, po zdaniu którego zostają inspektorami. Mamy też tak zwanych „małych inspektorów”. Mają oni wąską specjalizację i sprecyzowane zadania, na przykład pracują w Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym. Kurs na takiego inspektora trwa około półtora miesiąca.

 

Czy inspektor musi mieć prawo jazdy?

To konieczne! Im więcej kategorii i uprawnień ma kandydat na inspektora, tym lepiej. Kontrolowany może odmówić prowadzenia pojazdu. Wtedy inspektor może jego samochodem przejechać na parking lub wjechać na wagę. Od kandydatów wymagamy przynajmniej kategorii B, preferujemy także kategorię A, ponieważ jesteśmy wyposażeni w motocykle. Mamy również duże samochody dostawcze, które są przerabiane na biura.

 

Biuro w samochodzie?

Samochody te są wyposażone w szafki, dodatkowe oświetlenie, biurka. Mamy w nich sprzęt komputerowy, Internet, faksy – wszystko, co potrzebne inspektorowi do pracy. Inspektor, który sprawdzi podczas kontroli pojazd, dysponuje całym sprzętem, może skanować, kserować i drukować dokumenty. Jesteśmy młodą organizacją. Liczmy dopiero dziesięć lat i może właśnie dlatego idziemy z duchem czasu i jesteśmy bardzo skomputeryzowani. Inspektor, który przeprowadza kontrole na drodze dysponuje w każdym radiowozie Internetem. Wszystko, co zrobi jest widoczne od razu w innych komputerach. Sporadycznie posługujemy się długopisem!

 

 

 

Na zwolnionym biegu

 

Jakim kierowcą jest zachodniopomorski wojewódzki inspektor transportu drogowego?

Takim jak wszyscy. Zdarza się, że jadę… zgodnie z przepisami! Mówiąc poważnie, mam już swoje lata, więc ta młodzieńcza fantazja jest za mną. Przestałem się spieszyć. Kiedy czeka mnie daleka droga potrafię wcześniej wstać, żeby mieć rezerwę i zapas czasu. Można żyć na zwolnionym biegu i dojechać wszędzie na czas. Wykrocznie przeciw naruszeniu prędkości popełnia każdy. Nie ma kierowcy, który by nigdy tego nie zrobił. Mnie też się to zdarza. Wszystko jednak trzeba robić z rozwagą. Nie można przekraczać prędkości przy szkołach, w miejscach dużego natężenia ruchu pieszych i pojazdów. Jeśli ktoś na autostradzie jedzie 142 km/h zamiast 140 km/h, to myślę, że nie jest to wielkie przewinienie. 

 

Czy utrzymuje pan zawodowe kontakty z innymi kierowcami?

Nawiązałem kontakty ze środowiskami przewoźniczymi. Największe stowarzyszenia i związki współpracują z nami, spotykamy się regularnie. Powołałem także radę konsultacyjną składająca się z przewoźników. Mogę im na bieżąco przekazywać interpretacje różnych przepisów. Dzisiaj wiem, że współpraca ta naprawdę dobrze się układa. Jestem zapraszany na konferencje stowarzyszeń z całej Polski. Ostatnio jeden z przewoźników powiedział: „Zastanawiałem się, co pan robi tak daleko od Szczecina, ale chyba jest pan w porządku, skoro pana nawet tutaj zapraszają!”

 

Wcześniej był pan policjantem. W jaki sposób został pan inspektorem?

Faktycznie wcześniej pracowałem w Wydziale Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji. W 2001 roku Komenda Główna Policji zorganizowała szkolenie „Podstawy tworzenia Inspekcji Transportu Drogowego w Polsce”. Odbywało się ono w szkole policji w Legionowie i było prowadzone przez inspektorów z Francji i Niemiec. W czasie szkolenia byłem zupełnie zgubiony, kompletnie nie wiedziałem, o co chodzi! Jakoś je przeżyłem, coś zapamiętałem, ale miałem więcej pytań niż odpowiedzi. Dwa tygodnie po powrocie do Szczecina otrzymałem pismo z Komendy Głównej, że osoby, które były w Legionowie, mają przeszkolić pozostałych policjantów. Wtedy rozpoczęło się moje samokształcenie. Nie były to łatwe zagadnienia, dzisiaj są one dla mnie proste, ale wówczas musiałem się wszystkiego uczyć prawie od podstaw. Kiedy blisko cztery lata temu otrzymałem propozycję pracy w Wojewódzkim Inspektoracie Transportu Drogowego, potrzebowałem dosłownie kilku minut, żeby podjąć decyzję. Nowe wyzwanie i chęć sprawdzenia się w tak prestiżowej instytucji wzięło górę. Praca jest niezmiernie interesująca, a każdy dzień to nowe wyzwanie.


Lista załączników:

Lp.Tytuł załącznikaTypRozmiarZmodyfikowany
1
Poznaj administrację zespoloną
format pliku html .html
kB
2012-11-05, 14:04:53
2
Poznaj administrację zespoloną – komendant wojewódzki PSP
format pliku html .html
kB
2012-11-05, 14:06:59
3
Poznaj administrację zespoloną – zachodniopomorski wojewódzki inspektor inspekcji handlowej
format pliku html .html
kB
2012-11-05, 14:07:31
4
Poznaj administrację zespoloną – zachodniopomorski wojewódzki lekarz weterynarii
format pliku html .html
kB
2012-11-05, 14:08:15
5
Poznaj administrację zespoloną – zachodniopomorski wojewódzki konserwator zabytków
format pliku html .html
kB
2012-11-05, 14:08:51


Galeria zdjęć:

Marek Rupental zachodniopomorski wojewódzki inspektor transportu drogowego
109.4 kB
509 x 768 pix
cofnij do druku na górę